Niemcy zabili ją za pomoc Żydom. W Woli Rafałowskiej upamiętniono Rozalię Sochę

Niemcy zabili ją za pomoc Żydom. W Woli Rafałowskiej upamiętniono Rozalię Sochę

Pomagała Żydom, choć wiedziała, że za taką pomoc grozi śmierć. Gdy Niemcy odkryli kryjówkę, część ukrywanych przez nią osób zginęła na miejscu. Kilka miesięcy później zamordowano także ją. We wtorek (2 czerwca) w Woli Rafałowskiej upamiętniono Rozalię Sochę – jedną ze 103 osób uhonorowanych w programie „Zawołani po imieniu”. Współorganizatorem uroczystości był Powiat Rzeszowski.

Odsłonięto tu kamień z tablicą poświęconą Rozalii Sochy – mieszkance miejscowości zamordowanej przez Niemców w grudniu 1942 roku za pomoc udzielaną Żydom. Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą w kościele parafialnym, a następnie uczestnicy przeszli pod miejsce upamiętnienia, gdzie złożono kwiaty i oddano hołd bohaterce wydarzeń sprzed ponad 80 lat.

Rozalia Socha pochodziła z wielodzietnej rodziny i przez lata pracowała w Rzeszowie jako pomoc domowa, głównie w domach żydowskich. Za zarobione pieniądze wybudowała niewielki dom na skraju Woli Rafałowskiej. Mieszkała tam samotnie, utrzymując się z pracy na kilkuarowym gospodarstwie.

Historia Rozalii Sochy związana była przede wszystkim z losami rodziny Goldmanów z pobliskiej Zabratówki. Po utworzeniu przez Niemców getta w Jaworniku Polskim, a następnie jego likwidacji, członkowie rodziny zaczęli szukać schronienia po okolicznych wsiach. Jednym z miejsc, które dało im szansę na przeżycie, był właśnie dom Rozalii Sochy.

W jej niewielkim gospodarstwie ukrywali się Regina i Izaak Goldman oraz bratanica Reginy, Fajga. Nie byli jedynymi osobami, którym pomagała. Na strychu domu schronienie znalazło także pięcioro innych Żydów – dwie kobiety i troje dzieci, prawdopodobnie pochodzących z Albigowej lub Handzlówki. Łącznie, w różnych okresach, Rozalia Socha mogła udzielać pomocy nawet dziesięciu osobom.

W 1942 roku kryjówka została odkryta po donosie miejscowego kolaboranta. 13 września pod dom Sochy przybyli niemieccy żandarmi, granatowy policjant oraz współpracujący z okupantem mieszkaniec wsi. Reginie i Fajdze Goldman udało się wyrwać z obławy i uciec na wzgórze górujące nad gospodarstwem. Stamtąd obserwowały egzekucję sześciu osób schwytanych przez Niemców. Ofiary zostały rozstrzelane kilkadziesiąt metrów od domu i pochowane na miejscu.

Sama Rozalia Socha, ostrzeżona przez sąsiadów, ukrywała się, jednak znalazła się na liście osób przeznaczonych do egzekucji za pomoc Żydom. 19 grudnia 1942 roku niemieccy żandarmi ponownie przybyli do Woli Rafałowskiej. Odnaleźli kobietę i zaprowadzili ją w pobliże miejsca, gdzie wcześniej zamordowano osoby, którym pomagała. Tam została zastrzelona. Tego samego dnia Niemcy zabili także dwóch innych mieszkańców wsi. Dwie uratowane przez nią kobiety przeżyły wojnę. Regina Goldman po jej zakończeniu wyszła za mąż za Nathana Beima, również ocalałego z Zagłady. Oboje wyemigrowali później do Kanady. Tam zamieszkała także Fajga Goldman.

Organizatorami wtorkowej uroczystości były: Instytut Pileckiego, Powiat Rzeszowski, Gmin Chmielnik oraz Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Wsi Wola Rafałowska „Nasza Wola”. W organizację obchodów zaangażowali się także mieszkańcy miejscowości oraz społeczność szkolna.

W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk społecznych, instytucji i władz samorządowych. Obecni byli m.in. starosta rzeszowski Krzysztof Jarosz, wójt gminy Chmielnik Krzysztof Grad, przedstawiciele Instytutu Pileckiego, Stowarzyszenia Promocji i Rozwoju Wsi Wola Rafałowska „Nasza Wola”, wicemarszałek województwa podkarpackiego Karol Ożóg, poseł Ewa Leniart, mieszkańcy oraz rodzina upamiętnionej. Wśród zgromadzonych nie zabrakło również uczniów. Obchody miały bowiem także wymiar edukacyjny. W miejscowej szkole zorganizowano warsztaty historyczne poświęcone losom Rozalii Sochy, okupacji niemieckiej i Zagładzie.

W imieniu rodziny głos zabrał Tadeusz Bujak, wnuk brata Rozalii Sochy. Podkreślał, że przez dziesięciolecia pamięci o tragicznie zamordowanej krewnej towarzyszyły ból i milczenie, a odsłonięcie tablicy jest dla rodziny dowodem, że jej ofiara nie została zapomniana. Zwracając się do młodzieży apelował, by historię Rozalii Sochy traktować nie tylko jako lekcję historii, ale także przykład wierności własnemu sumieniu i odwagi w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi.

Starosta Rzeszowski Krzysztof Jarosz w swym wystąpieniu podkreślił wagę takich upamiętnień jak ta w Woli Rafałowskiej.

– O historii musimy pamiętać. Stara maksyma mówi, że kto nie zna historii jest skazany na jej powtarzanie. Po to dzisiaj przypominamy postać Rozalii Sochy, by takich tragicznych sytuacji więcej nie było. Oddajemy jednocześnie hołd wielu bohaterskich osobom, które oddały życie ratując innych – mówi Starosta Krzysztof Jarosz.

Podczas wtorkowej uroczystości odczytano list przesłany przez syna Fajgi Goldman – Howarda Nightingale’a. Mieszkający obecnie w prowincji Ontario mężczyzna podkreślił, że dzięki odwadze Rozalii Sochy żyją dziś kolejne pokolenia jego rodziny. Napisał również, że choć zapłaciła za swój czyn własnym życiem, pozostała bohaterką człowieczeństwa, która w świecie ogarniętym strachem wybrała miłosierdzie i pomoc drugiemu człowiekowi.

Uhonorowanie mieszkanki Woli Rafałowskiej było częścią programu „Zawołani po imieniu”, realizowanego przez Instytut Pileckiego od 2019 roku. Jego celem jest przypominanie historii obywateli II Rzeczypospolitej, którzy podczas niemieckiej okupacji zostali zamordowani za ratowanie Żydów. W ramach programu w miejscach związanych z ich losami odsłaniane są tablice pamiątkowe, a ich historie trafiają do lokalnych społeczności i szkół.

Rozalia Socha została 103. osobą upamiętnioną w ramach tego przedsięwzięcia, a uroczystość w Woli Rafałowskiej była 41. odsłoną programu. Podkarpacie już wcześniej pojawiało się na mapie „Zawołanych po imieniu”. W 2022 roku w Rzeszowie upamiętniono Michała Stasiuka, zamordowanego za pomoc Żydom ukrywającym się w podziemiach rzeszowskiego rynku. W Brzózie Królewskiej uhonorowano Katarzynę i Sebastiana Kazaków, a w Łańcucie Anielę Nizioł.

Program „Zawołani po imieniu” ma nie tylko oddawać hołd ofiarom niemieckiego terroru, ale także przypominać lokalne historie odwagi, solidarności i człowieczeństwa. Uroczystość w Woli Rafałowskiej pokazała, że również na terenie dzisiejszego powiatu rzeszowskiego żyli ludzie gotowi ryzykować własne życie, by ratować prześladowanych przez okupanta. Dzięki takim inicjatywom ich losy nie odchodzą w zapomnienie.

(s)

Fot. Klaudia Krupa / Powiat Rzeszowski

Ocaleni przez Rozalię Sochę