We wtorek, 28 lipca 2026 roku, w 82. rocznicę walk stoczonych na pograniczu Boguchwały i Zwięczycy, oddano hołd żołnierzom Armii Krajowej uczestniczącym w akcji „Burza”. Delegacja Powiatu Rzeszowskiego złożyła kwiaty przed pomnikiem upamiętniającym podchorążego Józefa Klimczaka ps. „Piwko” oraz plut. Jana Komarzycę, poległych 28 lipca 1944 roku.
– Pamiętamy o żołnierzach Armii Krajowej, którzy w lipcu 1944 roku podjęli otwartą walkę z niemieckim okupantem, płacąc za wolność najwyższą cenę. Naszym obowiązkiem jest zachowanie pamięci o ich odwadze i przekazanie tej historii kolejnym pokoleniom mieszkańców powiatu rzeszowskiego – mówi starosta rzeszowski Krzysztof Jarosz.
Do najważniejszych wydarzeń doszło w okolicach Boguchwały, Tyczyna, Bratkowic i Głogowa Małopolskiego. Celem Akcji „Burza” było atakowanie wycofujących się wojsk niemieckich, opanowanie terenu przed nadejściem Armii Czerwonej oraz wystąpienie wobec Sowietów w roli gospodarza reprezentującego legalne władze Rzeczypospolitej.
W rejonie Boguchwały działała placówka AK posługująca się między innymi kryptonimem „39”. Obejmowała plutony funkcjonujące w Boguchwale i okolicznych miejscowościach, w tym w Lutoryżu, Niechobrzu, Mogielnicy, Zgłobniu i Racławówce. Związane z nią były również struktury działające w Zwięczycy i Staroniwie, znajdujących się obecnie w granicach Rzeszowa.
Na czele miejscowych struktur stał podchorąży Józef Klimczak „Piwko”. Lokalne opracowania nazywają go komendantem 39. Placówki AK, natomiast w opracowaniu Grzegorza Ostasza występuje jako dowódca plutonu. Ze względu na tę różnicę najbezpieczniej określać go jako jednego z dowódców miejscowej Armii Krajowej.
Działania w ramach „Burzy” rozpoczęły się 26 lipca 1944 roku. Według bilansowego meldunku Inspektoratu AK Rzeszów akowcy spalili most drogowy pod Boguchwałą na trasie Rzeszów–Jasło. Zerwali również około 30 metrów toru, powodując przerwę w ruchu kolejowym trwającą około 16 godzin. Z miejscowych magazynów przejęli ponadto zboże i mąkę, które rozdano ludności.
Następnego dnia oddział dowodzony przez ppor. Stanisława Rzepkę „Jastrzębia” urządził w Niechobrzu zasadzkę na pięć niemieckich samochodów. Akowcy zdobyli broń. Według polskiego meldunku zginęło trzech niemieckich oficerów i pięciu żołnierzy, a dwóch Polaków zostało rannych.
Najpoważniejsze starcia w rejonie Boguchwały miały miejsce 28 lipca 1944 roku. Około dwudziestoosobowy oddział AK dowodzony przez Józefa Klimczaka wyszedł z lasu mogielnickiego i ruszył w stronę Zwięczycy. Na pograniczu Zwięczycy i Boguchwały oddział Batalionów Chłopskich z Lubeni i Siedlisk walczył wówczas z przeważającymi siłami niemieckimi. Niemcy zauważyli nadchodzących akowców, zamaskowali swoje stanowiska i umieścili karabin maszynowy na strychu jednego z pobliskich domów.
Oddział Klimczaka został niespodziewanie ostrzelany. Dowódca zdążył wydać rozkaz odwrotu, po czym zginął trafiony serią z karabinu maszynowego. Wycofujących się żołnierzy osłaniali ogniem Piotr Sitek i Kazimierz Janda, dzięki czemu oddział uniknął rozbicia. W rejon walk dotarli również dwaj zwiadowcy z plutonu AK Zwięczyca: plut. Jan Komarzyca oraz por. Józef Rałowski. Obaj zostali zatrzymani przez Niemców. Komarzyca miał przy sobie biało-czerwone opaski z napisem „AK Rozbratel”. Podczas próby ucieczki został zastrzelony. Rałowskiego aresztowano, a później wywieziono do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.
Ciała Klimczaka i Komarzycy Niemcy wywieźli w okolice Łańcuta i porzucili w przydrożnym rowie. Dzięki informacji przekazanej przez przypadkowych świadków rodziny odnalazły poległych. Pochowano ich 6 sierpnia 1944 roku, już po przejściu frontu. Józef Klimczak spoczął w zbiorowej mogile żołnierzy AK na cmentarzu w Boguchwale, natomiast Jan Komarzyca został pochowany w Zwięczycy. Obu upamiętnia pomnik odsłonięty w 2004 roku w pobliżu miejsca walki.
Do jednego z największych wystąpień polskiego podziemia w rejonie Rzeszowa doszło w Tyczynie. Walki rozpoczęły się 26 lipca 1944 roku. Do starcia z Niemcami przystąpili żołnierze Placówki AK Tyczyn „Topola”, wspierani przez członków Batalionów Chłopskich. Walki trwały dwa dni i zakończyły się wycofaniem Niemców. Za datę uwolnienia Tyczyna przez polskie podziemie przyjmuje się 27 lipca 1944 roku. Działania AK i BCh utrudniły Niemcom przygotowanie miasta do dłuższej obrony. W Hermanowej uruchomiono szpital polowy dla rannych żołnierzy podziemia. Według relacji sanitariuszki Stefanii Obary działał on w budynku miejscowej szkoły od 28 lipca do 7 sierpnia 1944 roku.
Wieczorem 26 lipca 1944 roku w lasach bratkowickich skoncentrowało się około 190 żołnierzy Zgrupowania III „Zachód”. Dowodził nim ppor. Józef Rzepka „Znicz”, używający także pseudonimów „Rekin” i „Krzysztof”.Zgrupowanie dysponowało trzema ręcznymi karabinami maszynowymi, 25 pistoletami maszynowymi, 53 karabinami i 60 granatami. Oznaczało to, że znaczna część zgromadzonych ludzi pozostawała bez broni palnej.
Jeszcze tego samego dnia patrol Rzepki starł się w Bratkowicach z Niemcami. Akowcy zdobyli broń, lecz stracili kpr. Leona Rzepkę „Karpia”. W lesie Zarośliny, między Głogowem Małopolskim a Budami Głogowskimi, inny patrol zaatakował niemiecki samochód przewożący zarekwirowaną żywność. Trzech Niemców dostało się do niewoli.
W nocy z 26 na 27 lipca przez Bratkowice przechodziła duża niemiecka kolumna wywożąca amunicję ze składów na Wygodzie pod Głogowem Małopolskim. Według raportu AK liczyła około 260 wozów i była chroniona przez trzy kompanie, liczące łącznie ponad 300 żołnierzy. Około godziny trzeciej nad ranem akowcy zaatakowali kolumnę w rejonie przysiółka Zastawie. Po nadejściu niemieckich posiłków i pojawieniu się groźby okrążenia Józef Rzepka nakazał odwrót. Polski meldunek podawał, że Niemcy stracili 15 zabitych i około 30 rannych, a siedem ich pojazdów zostało uszkodzonych. Oddział AK miał wycofać się bez strat. Dane te pochodzą wyłącznie z polskiego sprawozdania bojowego. W kolejnych potyczkach pod Bratkowicami i Budami Głogowskimi akowcy zdobyli między innymi działko przeciwlotnicze, karabiny maszynowe, broń ręczną i amunicję.
Rankiem 28 lipca Józef Rzepka wysłał dziewięciu żołnierzy po amunicję ukrytą w Bratkowicach. Akowcy zostali otoczeni i zmuszeni do poddania się. Mimo że nosili biało-czerwone opaski, Niemcy rozstrzelali ich na miejscu. Zginęli: Eugeniusz Świder „Ruczaj”, Franciszek Kwoka „Sąg”, Franciszek Lis „Zawora”, Władysław Madej „Rygiel”, Roman Lis „Rożen”, Władysław Miśta „Ront”, Tadeusz Przywara „Nizioł”, Jan Rogala „Kalia” i Karol Lis „Ambra”.
Niemcy podpalili następnie część Bratkowic i zamordowali mieszkańców. Późniejsze zestawienie imienne wymienia dziesięciu zabitych cywilów, natomiast zbiorczy meldunek AK mówił o 12 ofiarach. Po walkach pod Bratkowicami Zgrupowanie „Zachód” wycofało się w stronę Widełki, a następnie powróciło do lasów bratkowickich. Dowodzenie nad uszczuplonym oddziałem przejął por. Antoni Pawlus „Sewer”.
Wieczorem 2 sierpnia wojska sowieckie rozpoczęły natarcie na niemiecką linię obrony w rejonie Głogowa Małopolskiego. W działaniach uczestniczyli również żołnierze AK. Polegli Franciszek Grzesik „Wernyhora” i Władysław Gniewek „Recepta”. Rankiem 3 sierpnia Niemcy opuścili Głogów Małopolski. Tego dnia akcję „Burza” na terenie miejscowej placówki AK uznano za zakończoną.
Kulminacją akcji „Burza” w tej części regionu były walki o Rzeszów. Żołnierze miejscowego Obwodu AK atakowali wycofujące się oddziały niemieckie, prowadzili rozpoznanie i współdziałali z nacierającą Armią Czerwoną. Część miasta została opanowana przy udziale polskiego podziemia.
2 sierpnia 1944 roku resztki wojsk niemieckich zostały wyparte z Rzeszowa. „Rzeszów jest wolny” – zameldował komendantowi Okręgu AK Kraków dowódca Podokręgu AK Rzeszów płk Kazimierz Putek „Zworny”. Po blisko pięciu latach zakończyła się niemiecka okupacja miasta.
Żołnierze AK zamierzali ujawnić się i wystąpić wobec Sowietów jako przedstawiciele legalnych władz Rzeczypospolitej. Współpraca na polu walki szybko jednak dobiegła końca. Armia Czerwona i NKWD rozpoczęły rozbrajanie oraz aresztowanie ludzi polskiego podziemia.
Józef Rzepka pozostał po wojnie w konspiracji. Działał kolejno w organizacji „Nie”, Delegaturze Sił Zbrojnych oraz Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”. Aresztowany przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa, został skazany na śmierć. Stracono go 1 marca 1951 roku w więzieniu mokotowskim razem z Łukaszem Cieplińskim i pozostałymi członkami IV Zarządu Głównego WiN.
(s)
Symboliczną wiązankę złożyli: Krzysztof Jarosz starosta rzeszowski, Anna Wolska – radna powiatu rzeszowskiego i Andrzej Zając – radny Gminy Boguchwała.





